sobota, 30 stycznia 2016

Czar prysnął.

Witam.
Dzisiaj się trochę podenerwuję :D 
Ostatnio na światowy rynek muzyczny wyszła nowa piosenka zespołu Coldplay "Hymn For The Weekend". W utworze towarzyszy im Beyonce. Oto on: 
 Zaraz zrobi się na nią ogólny szał i wszyscy będą podziwiać tę piosenkarkę. Ale przejdźmy do teledysku.
Ogólnie cała piosenka dość spoko. Teledysk polega na tym, że miły pan pokazuje nam Indie i fajne rzeczy w tym kraju. Między innymi słabą rekonstrukcję Holi.
"Ej, musicie się umazać tym kolorowym proszkiem żeby wyglądało jak ten taki festiwal wasz i żeby mój teledysk był bardziej cool. Dam wam za to parę rupii, ale i tak będziecie się cieszyć."
No ale pomińmy to. Przynajmniej jest jakoś fajnie. Do czasu...
Do czasu, w którym nie pojawia się Beyonce. Beyonce dookoła na ekranach telewizorów w kwiecistym wianku jeszcze zniosę.
Ale Beyonce na ekranie w jakimś skromnym indyjskim kinie nie zniosę. No nie da się po prostu.
Nasuwa się pytanie: Co to jest?!
Jak ona wygląda? Kto pozwolił jej to ubrać? Czemu? xD
Marnie jej wyszło naśladowanie gwiazdy Bollywood. :D
Drażnią mnie także jej gesty...
"A, połączę sobie kciuk z palcem wskazującym, a resztę palców rozłożę, może będzie wyglądało jakbym była tancerką."
Nie pani Beyonce, trzy razy nie.
Ten teledysk bez niej byłby świetny. Zamiast niej mogła wystąpić ta Induska, która pojawia się przy końcu. Biegła i rzucała kwiatami-zadecydowanie za mało.
Pani Beyonce zepsuła cały klimacik, który miły pan zaczął już budować...
No cóż. Tak właśnie tworzy się antyreklamę Indii na świecie.
Brawo!
Ostatnie pytanie:
KTO WPUŚCIŁ TĘ AMERYKAŃSKĄ PANIENKĘ DO INDII?
Koniec.
Na koniec teledysk pokazujący jak powinno się "aranżować" Holi z pompą.
Dziękuję, dobranoc.
Miśka <3






wtorek, 27 października 2015

Dziewczyny vs wychowanie fizyczne, czyli włosowa corrida.

    Hej, hej ! Postanowiłam, że czasami będę opisywać jakieś moje przemyślenia związane z przyziemnymi sprawami. Lubię obserwować pewne zjawiska i interpretować je na swój sposób. I w sumie chciałabym się tym podzielić.
    Dzisiaj poruszę temat wf-u - przedmiotu, którego to chłopcy ubóstwiają, a dziewczyny marzą, aby jakiś nauczyciel je zwolnił.
    W naszej gimbazie wf i tak jest w miarę dobrze przyjmowany przez białogłowy, a przynajmniej w moim roczniku. Bywają jednak stałe wyjątki od normy. Dziewczęta będące to na zwolnieniu lekarskim "po chorobie", to niedyspozycja, to mamusia coś nabazgrała w zeszyciku do korespondencji, to je boli brzuszek, główka, to nie mają stroju. I właściwie to tak jest w kółko. A przynajmniej było. Oczywiście ku niepocieszeniu naszych niewiast z wiecznym okresem nowelizacja dotycząca tych uroczych lekcji dosięgnęła także i naszą szkołę (którą, z pozoru, nikt się nie interesuje). Teraz, w akcie desperacji, pozostaje im tylko zrobić sobie jakąś większą krzywdę, udać się do lekarza, dać mu coś do szufladki i mieć zwolnienie z określonych ćwiczeń ("O nie, złamałam paznokieć, chyba nie mogę biegać"). Oczywiście to przesadzony obraz, który nie odnosi się nijako do autopsji. Kolejny typ dziewcząt występujących na wf-ach to dziewczyny z serii: "gdyby tutaj nagle znalazł się ktoś z agencji modelek i mnie wziął na staż". Odnosi się to do drugiej części tytułu. Gdyż walka tych roszpunek z pięknym włosiem wygląda jak corrida. Tylko bez byków i krwi. No bo po co spiąć włosy, lepiej plątać się z nimi całą lekcję, a nawet dwie i co pięć sekund je poprawiać. No komedia. Panny te myślą chyba, że pochłonięci piłką nożną, jakby ich zaczarował, chłopcy będą nieustannie patrzeć na ich wdzięczny bieg łani (cudowny sposób biegania to swoją drogą) i powiewające z lekka, pachnące fiołkami, włosy. Jeszcze tylko magiczny wiatr, kolorowe liście i Pocahontas jak nic. Oczywiście wieczne chichotanie, bieganie za rączki itp. to ich nieodłączne elementy. Następnie istnieją też takie, co niby chcą, ale im się nie chce i wiecznie by grały w gry zespołowe, najczęściej nogę, bo i tak nic nie robią na boisku. To raczej taki typ ogólny, ich jest najwięcej. Nie odpowiada im kreatywność nauczyciela, uważają, że i tak wszystko co robimy jest bez sensu.
     To jest moje spostrzeżenie odnośnie wf-u, takie przemyślenia i obserwacje. Każdy z tych typów jest trochę irytujący, ale ten tekst nie ma na celu negowanie ich, ani obrażanie. Ponad wszystko i tak najbardziej irytująca jestem ja- nudzi, narzeka i jako jedyna chciałaby gimnastykę na wf-ie ! :D
Bajoooo
                 Miśka <3


niedziela, 20 września 2015

Dzień dobry, rządzę ! ^.^

Heloł my sweet souls ;3
*Migas nie szpanuj angielskim*
Ta. Mamy datę zabójczo (nie)odległą od ostatniego posta, a co za tym idzie mój ostatni rok zmagań w pięknej gimbazie...
JESTEM KRÓLOWĄ GIMBY ! xD
No, a teraz do rzeczy.
Lubię placki :}
Nie wiem co mam pisać, bo po prostu robię to tak bez konkretnego pomysłu. Byle by pisać :D Życie u mnie toczy się całkiem normalnie i spokojnie, bez większych stresów.
I właściwie jest niedziela, a ja w dziwny sposób przypomniałam sobie o blogu w trakcie wyczekiwania na przesłanie mi czegoś od tajemniczej dziewicy. No ale dobra.
To chyba koniec.
Papa ^.^
Miśka ♥
P.S. Żeby nie było tak smętnie podsyłam TO ^^


środa, 28 stycznia 2015

Zmiana

Wooow. Szaaaał ! Migas napisała post nie po pół roku , ale po paru dniach od ostatniego.  Niesamowite ! Zaszła we mnie zmiana. Nie na długo xD No a tak ogólnie to dzisiejszy dzień jakiś smętny trochę. Wróciłam do domu, włączyłam telewizor i rozpaczliwie poszukiwałam o której godzinie na TVP Rozrywka będzie jakiś fajny kabaret. Zrezygnowałam kiedy zobaczyłam, że przez następne 2h będą nadawać festiwal kabaretowy, który oglądałam 76564097643 razy.. Nosz ! Chyba będę musiała sobie samowystarczalnie dostarczyć kabaretu, skoro telewizja mi robi na złość. Ach. Kolejny kabaret będzie dziś na próbie :P Miłego popołudnia !
Miśka <3
Na popołudniowe poprawienie humoru- Smile :D

sobota, 24 stycznia 2015

Szał ciał !

Aha. No to nieźle xD Migas znowu odnalazła swojego bloga :D Szał ;P Postanowiłam go trochę zmienić i bardziej ujawnić moją miłość życia jaką są Indie i Bollywood. Takie tam małe szaleństwo. Takie życie, #nigdy_nie_czytany blog znowu w akcji, huehue :P Nawet nie wiem czemu jeszcze go nie usunęłam xd. No nie ważne. W sumie sporo się działo ale nie ma co opowiadać. Foto z sylwestra może być :P
Szaleństwo takie, że aż dwa dni balowałyśmy :D

czwartek, 17 lipca 2014

To już jutro !

Siemka !
Ja dzisiaj cały dzień biegam co chwilę, pakuję się, to sobie to przypominam, to tamto. Jestem już spakowana, ale mam chorobliwe przeczucie, że czegoś nie wzięłam. No ale co zrobisz? Nic nie zrobisz. Także ten, jutro mamy zbiórkę o 9 rano, wyjeżdżamy o 10, jedziemy 24 h. Długo, owszem, no ale to w końcu jakieś tysiąc km od Krakowa. No, to jest mój ostatni moment tutej i ostatni wpis na tymże blogu (krejzi) przed wyjazdem. Ja już będę się żegnać, bo nie będę tu sklejać bezsensownych zdań. Bajo.
Miśka <3

środa, 16 lipca 2014

No cóż

Dobry dzień, a raczej wieczór
No. Ja właśnie wróciłam z próby i zaraz muszę schodzić z komputera. Dzisiejszy dzień taki zryty, w sumie nudny. Jutro rano jadę z tatą do Biedronki (xD) i wymienić hajs na ojro. No. I tak ogólnie jakby kogoś to interesowało, to w piątek wyjeżdżam. Jadę do Macedonii, z zespołem. Także, najwcześniej na komputerze bd w niedzielę (27.07), no chyba, że jak tam bd wi-fi to coś skrobnę kradnąc koleżance telefon. Niestety mój jest na tyle zryty, że jego dostęp do magicznych internetów jest prawie niemożliwy. Także ja już powoli będę kończyć, będę szła spać, więc żegnam, pa, dobranoc i w ogóle bye ;p
Miźga <3
Azg

poniedziałek, 14 lipca 2014

Noc tak mocno

No dobry wieczór :D Mamy już poniedziałek xD. Taaa jest za 10 pierwsza w nocy, a ja dalej siedzę przed komputerem jak jakiś nerd. Ojciec mnie zabije. W ogóle miałam zrypane godziny dodawania postów, poszperałam trochę w ustawieniach i co się okazało ? Że miałam ustawiony czas pacyficzny <3 . Tak, mieszkam nad Pacyfikiem, zostałam zdemaskowana xD Koniec tego rycia mózgów, idę spać xD Dobranoc i pozdro !
Miśka <3

niedziela, 13 lipca 2014

Blog odkopany z internetów

No nieźle.
A tak wgl to siema !!
Wakacje są, mi się nudzi w niedzielne popołudnie i co z tego wynika ? Wynika to, że w nagłym olśnieniu przypominam sobie istnienie tego szajsa (czyt. bloga) i dodaję zryty post. I znowuż myślę sobie "Ach, będę regularnie prowadzić bloga, ach, ale fajnie". W sumie to mogłabym, chciałabym, patrząc też, że są wakacje. Postaram się, choć i tak nikt mnie nie czyta xD. Dobra, ja będę kończyć bo jadę z rodzicami do rodzinki :P
Baj, baj ;3
Miśka <3